Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Zmienny przedmiot oburzenia

Zmienny przedmiot oburzenia

2012-03-21 Łukasz Jaroń
Po upadku tak zwanej "komuny" na początku lat 90. Polacy poczuli, że wszystko im wolno. Zachłysnęli się tą wolnością tak bardzo, że szybko zaczęła im się odbijać czkawką. Dlatego też gdzieś od połowy ostatniej dekady XX wieku upodobaliśmy sobie wszelkiego rodzaju protesty w obronie moralności. No bo przecież bez przesady z tą wolnością. Co za dużo to niezdrowo.

Sinead OConnor.html
Skandalistka Sinead/mat. pras.
Polskich obrońców prawomyślności, tak jak wszystkie subkultury, obowiązują mody. Koniec starego wieku i początek obecnego upłynęły nam zatem na chwalebnych protestach przeciwko obraźliwej sztuce. Co bardziej wrażliwi bywalcy galerii (bo nikt chyba nie twierdzi, że protestujący nie wiedzą, przeciw czemu protestują) czuli się urażeni coraz to nowymi zjawiskami. A to przeszkadzała im "Piramida zwierząt" Kozyry, to znów plastikowy Jan Paweł II przygnieciony meteorem. Daniel Olbrychski w obronie prawa do swego wizerunku wystąpił z autorskim performancem i pokiereszował swoją sienkiewiczowską szabelką wizerunki aktorów w przebraniach nazistowskich oficerów. Strażnicy moralności przez niemal dekadę ciągali po sądach Dorotę Nieznalską, autorkę niesławnej "Pasji" (znanej też jako "penis na krzyżu").

Z perspektywy czasu to wszystko wydaje się już bardziej zabawne niż poważne. Zabawne nie dla wszystkich – niektórzy artyści zyskali na rozgłosie, inni zapłacili za niego niechlubną łatką tanich skandalistów. Anda Rottenberg, kuratorka Zachęty, gdzie zagościła włoska instalacja z Papieżem-Polakiem, aferę przypłaciła utratą stanowiska i ciężką depresją (patrz – szokujące passusy w jej znakomitej skądinąd autobiografii "Proszę bardzo"). Śmieszne czy straszne, po kilku zaledwie latach wydaje się, że ten okres działalności strażników dobrego gustu to piękna przeszłość. Bo niestety obrońcy moralności nie bywają już w galeriach. Sztuka współczesna jest démodé. Na topie jest teraz pop.

Madonna.html
Skandalistka Madonna/mat. pras.
Kilka dni temu krajowe media obiegła wieść, że część wrocławskich radnych ma wątpliwości co do zaproszenia Sinead O'Connor na występ podczas święta miasta – WrocLove Fest. Koncert Irlandki wydaje im się niestosowny, bo 20 lat temu podczas występu w MTV w proteście przeciwko pedofilii w Kościele podarła zdjęcie papieża. Tego samego papieża, który został honorowym obywatelem Wrocławia. Takie zestawienie jest zdaniem polityków odrobinę nie na miejscu. Póki co jednak koncert ma się odbyć zgodnie z planem, podobnie jak koncert Madonny – już drugi w naszym kraju. Pierwszy kalał święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i spotkał się z protestem nielicznej (ale głośnej) grupki zelotów. Tym razem Amerykanka również trafiła dość niefortunnie – w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Organizatorzy rocznicowych obchodów co prawda nie są zadowoleni z tego faktu, ale zapowiedzieli, że nie będą walczyć z gwiazdą. Niektórzy napomknęli tylko, że przed występem można by uczcić pamięć poległych minutą ciszy...

Przemijające trendy w obronie moralności to w gruncie rzeczy wielka strata dla środowiska artystycznego. Żadna wystawa sztuki współczesnej nie może już wypromować się na skandalu ani procesie o obrazę uczuć, bo wszyscy potencjalnie urażeni zaprzątnięci są dyskusjami o prawomyślności światowych gwiazd pop. Być może obrońcy moralności także poczuli parcie na szkło – a kto przy zdrowych zmysłach wypromuje się na instalacji krajowego pacykarza, kiedy ma pod ręką koncert jakiejś sławy? I nie zraża ich nawet fakt, że w tym wypadku protesty są bezcelowe – przy Nieznalskiej dało się coś jeszcze ugrać, ale O'Connor i Madonna raczej niespecjalnie przejmą się uwagami "hejterów". Ot, znak naszych czasów - Polaków obrażają kwestie artystyczne z coraz niższej półki. Może to i dobrze.

Komentarze
  • Osoby protestujace przy kazdej okazji robia dla siebie niedzwiedzia przysluge.Protestujac przeciwko koncertom Madonny czy Sinead O'Connor moga sprawic,ze w przypadku rzeczywistej profanacji swietosci czy symbolu ptotesty nie beda mialy zasiegu na jaki zasluguja.

  • Ahhh wszystko to takie skomplikowane gdyby tak na prawdę ktoś wcześniej pomyślał i rozważył sytuację że są ważne święta i nie do końca wypada no ale co zrobić to "tylko człowiek"

  • Ta pani skończyła się wiele lat temu;)

    • Nie wiem, o której z pań mówisz, ale ja byłam na koncercie Sinead w Poznaniu kilka lat temu i nie doszło do żadnej profanacji ani obrazy uczuć religijnych. O'Connor już dawno przeprosiła za to nieszczęsne zdjęcie. Nie wiem, o kim to gorzej świadczy - może o tych, którzy nie potrafią wybaczyć i zapomnieć?

  • Śmieszy mnie to oburzenie. Ci, którym to przeszkadza, po prostu na koncert nie pójdą, tylko udadzą się na obchody święta. Kilka razy zdarzyło mi się być na Woodstocku w czasie rocznicy Powstania Warszawskiego i za każdym razem było to dla mnie duże przeżycie,a kiedy spędzałam ten dzień w domu, ten dzień mijał jakoś bez echa.

  • Niektorzy to musza prostesowac, bo czuja sie zagrozeni z jakiegos bezsensownego powodu. Szkoda, ze malo jest prostestow w naprawde slusznych sprawach i waznych dla calego spoleczenstwa.