Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Zwłoki nie kłamią

Zwłoki nie kłamią

2014-03-22 Marta Korycka

Kay Scarpetta i jej mąż Benton oraz siostrzenica Lucy znowu w akcji. Tym razem dwie różne sprawy okazują się mieć wspólny mianownik.

.html
 Okładka polskiego wydania

Patricia Cornwell jest dziennikarką i ekspertką medycyny sądowej, a w literaturze kryminalnej zajmuje czołowe miejsce. Stworzyła ona postać lekarki sądowej – doktor Kay Scarpetty. Ta postać uznana została w 1999 roku za najlepszego literackiego detektywa wykreowanego przez amerykańskiego pisarza. Nie miałam okazji wcześniej zapoznać się z Kay Scarpettą, choć Patricia Cornwell napisała już 17 tomów powieści z tą bohaterką. Ja sięgnęłam po ostatni tom pt. "Intuicja", który ukazał się 17 stycznia nakładem Wydawnictwa Albatros.

Kay Scarpetta jest patologiem, ekspertem medycyny sądowej. W trakcie szkoleń nauczyła się, żeby nie próbować dopasowywać dowodów do przestępstwa. I tak było ze sprawą zamordowania i zgwałcenia Toni Darien. Wiele rzeczy nie pasowało – m.in. skarpetki założone odwrotnie, czas zgonu, bowiem wyniki badania pośmiertnego przeczyły nagraniom z kamery monitoringu. Ale trzeba pamiętać o jednym – zwłoki nie kłamią, w co za bardzo nie chciała uwierzyć Jaime Berger.

Sprawa zamordowania i zgwałcenia Toni Darien to jedna z tych sytuacji, kiedy to wyniki badania wszystko komplikują i utrudniają rozwiązanie sprawy – znalezienia mordercy i gwałciciela. W dodatku trzy tygodnie wcześniej zaginęła bogata finansistka  Hannah Starr. A ludzie nie znikają ot tak bez powodu. Znikają, bo ktoś tak chciał. Jak się okazuje obie sprawy łączy wspólny mianownik. W trakcie programu telewizyjnego poświęconego sprawom kryminalnym dr Kay zdaje sobie sprawę, że  rozwiązanie może kryć się w mrocznej przeszłości jej własnego męża.

W rozwikłaniu tych dwóch spraw Kay pomaga jej mąż Wesley Benton (psycholog sądowy, były profiler w FBI), siostrzenica Lucy Farinelli (spec od komputerów, konsultantka śledcza zaangażowana przez biuro prokuratora okręgowego, była agentka FBI i ATF), detektyw Pete Marino i Jaime Berger – zastępca prokuratora okręgowego w hrabstwie New York. Ale żeby nie było tak różowo i gładko, to są osoby, które przeszkadzają w śledztwie – Carley Crispin, dziennikarka z telewizji, która za wszelką cenę chce podwyższyć oglądalność, a pomóc ma jej w tym m.in. dr Kay Scarpetta i dr Warner Agree, który tak naprawdę cierpi na manię wielkości i przerost formy nad treścią (sam spreparował swoją biografię w Wikipedii, kim to on nie jest!). Jest jeszcze była pacjentka Bentona, Dodie Hodge, zajmująca się magią i ogólnie parapsychologią. O głównych bohaterach jest sporo informacji, a mało o samym sprawcy. Nie ma kogo typować na mordercę.

Autorka zadbała o liczne nawiązania do wcześniejszych wydarzeń z życia Kay i Bentona oraz Lucy. Dużo jest tych odwołań do  wydarzeń z poprzednich szesnastu tomów (akcja nawet toczyła się w Polsce). Dla mnie to nie był dobry pomysł – czytelnik sięga po nową pozycję, aby przeczytać nową historię, a nie cofać się do spraw z przeszłości. Jak będzie chciał, to sam sięgnie po wcześniejsze tomy.

Mam mieszane uczucia co do tej książki. Tytuł i opis, a nawet okładka niby gwarantowały dobrą lekturę, niby gwarantowały napięcie i emocje, a tak naprawdę momentami treść mnie nużyła. Głowna akcja toczy się w bardzo krótkim czasie 2-3 dni, ale na wolnych obrotach, naprawdę rzadko przyspiesza. Brak dynamizmu, napięcia i adrenaliny niewiele, najwięcej w końcówce książki. Zakończenie jest zaskakujące, ale jakoś nie porywa. Fabuła książki jest ciekawa, lecz według mnie przegadana – za dużo zbędnych i bardzo szczegółowych opisów (po co na przykład opis przeróbki auta Marina), a za mało dreszczyku emocji. Sprawę zaginięcia Hannah Starr poznajemy tylko z retrospekcji, a szkoda.

Według mnie tytuł jest mało adekwatny do treści – niewiele było mowy o szóstym zmyśle. Grupa osób zaangażowanych w rozwiązanie zagadki śmierci Toni i zaginięcia Hannah posługuje się analizą i logiką, przeczucie rzadko o sobie daje znać. Spodobał mi się sposób rozpracowywania i analizowania danych na podstawie drzewka, coś jak mapa myśli. Jedna osoba wprowadzała dane do komputera typu nazwisko, miejsce, powiązanie, potem dane łączyła gałązkami, zaś konarem był główny podejrzany. Na ścianie wyświetlało się całe drzewko powiązań, bowiem Wszystko ma z czymś coś wspólnego (240). Poza tym w książce są ciekawe informacje o badaniach laboratoryjnych, nowościach komputerowych, możliwościach technologicznych. Śledztwo w cyberprzestrzeni to już nie sen. To fakt.

Kay Scarpetta spodobała mi się, nie tylko jako ekspertka medycyny sądowej, ale i normalna kobieta. Ciekawią mnie poprzednie sprawy, które musiała rozwiązać. Jednakże styl pisania autorki jakoś do mnie nie przemawia.


Artykuł powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl.
 



Komentarze
  • Mi się często zdarza, że np. uwiedziona okładką sięgam po coś, a potem okazuje się szmirą. Na szczęście bywa też odwrotnie. Trudno napisać coś, co jest kontynuacją i nie jest nudne. Wydaje mi się, że potrzeba do tego mistrzostwa.